Posty

Internetowe odkrycia i znaleziska - Luddysta.

Obraz
     Z „internetowymi perełkami” często jest tak, że przy pierwszym spotkaniu jeszcze nie wiemy o tym, iż trafiliśmy na prawdziwą studnię dobroci. Te internetowe znaleziska pływają sobie po internetowych oceanach niczym niewielka lodowa kra. My dryfując między skupiskami internetowych śmieci, przeważnie nie dostrzegamy tego, iż pod powierzchnią tej socjal-mediowej papy, ta pozornie niewielka bryła lodu skrywa ogromną, lodową górę zbudowana z prawdziwych frykasów. I dokładnie to miało miejsce w przypadku pewnego „Luddysty”. Tak, Luddysty. Bo właśnie pod takim pseudonimem ukrywa się autor, który przypomniał mi czym tak naprawdę jest rasowa i bezpośrednia satyra. Z początku sądziłem, że to tylko pojedyncza ekspresja. Od taki prototypowy wypust domorosłego artysty, przepychający się gdzieś między hałdami memów a ciętym komentarzem społecznym, wyplutym przez (jakże licznych w dzisiejszych czasach) wojowników klawiatury. Jednak po odnalezieniu instagramowej bazy dzieł tego fach...

Strzępy pamięci - zimowe kałuże.

Obraz
    Brytyjska wyspa rządzi się własnymi zasadami pogodowymi. W miejscu, w którym akurat przyszło mi mieszkać zimy są raczej łagodne. Od czasu do czasu północno skandynawski wiatr przywieję niższą temperaturę. Połączenie wysokiej wilgotności powietrza oraz przeszywająco wiatru sprawia, iż człowiek skula się jeszcze bardziej w ukryciu ciepłej odzieży i przypomina sobie z czym tak naprawdę powinna się wiązać mroźna pora roku.  Podczas takiego zimowego dnia wybrałem się z psem na spacer. Srogi wiatr i niska temperatura zrobiły swoje i mimo słonecznej pogodny panował przejmujący mróz. Od kilku dni temperatury spadały poniżej zera nabudowując kolejne warstwy lodu na wielu przyrzecznych kałużach. I tak spacerując sobie z Hugiem, nie mogłem się oprzeć destrukcyjnej pokusie i sprawdzić jaką wytrzymałością może się pochwalić ten kałużowy lód. Podczas tej lodowej demolki w rondlu otworzyła mi się kolejna szufladka, a pamięć poszybowała do podwórkowych „rozrywek” z czasów, kiedy komp...

Filmowa półka #20 - Pulp Fiction (1994)

Obraz
     Minęło sporo czasu od ostatniej pozycji z mojej filmowej półki. Dodatkowo zamknięcie drugiej dziesiątki powinno mieć zwieńczenie w postaci grubego, filmowego wióra. A więc robimy szybki skok w rok 1994 i płynnie przechodzimy do doskonale znanemu wszystkim Pulp Fiction. Drugi film Quentina Tarantino, który wbił się na mocnym kopniakiem na filmowe salony, kosząc większość ważniejszych nagród na wielu międzynarodowych festiwalach.      Po wczorajszym odświeżeniu mogę stwierdzić, iż mimo niezliczonej ilości oglądnięć i prawie trzydziestki na karku, film dalej wchłaniam z zapartym tchem. Świetni aktorzy, genialne dialogi, oryginalny montaż i pierwszorzędne zdjęcia Andrzeja Sekuły sprawiają, iż scenariusz po prostu płynie po ekranie a my dajemy się wciągnąć w kilka skrupulatnie przecinających się wątków. Tarantino podobnie jak w wypuszczonych na ekrany kinowe dwa lata wcześniej „Rezerwowych Psach” , dostarcza solidną porcję pełnokrwistej rozrywki okraszonej ...

Nie robiłem nic i nie miałem czasu na nic.

Obraz
    Nie robiłem nic i nie miałem czasu na nic. To właśnie te słowa zasłyszane w (swoją drogą świetnym) utworze „Ego-tyka” autorstwa 52 dębiec, szwendają mi się po rondlu, kiedy siedzę przed monitorem, i staram się nałożyć jarzmo na rozbiegane we wszystkich kierunkach myśli. Z końcem sierpnia rodziły się iskry nadziei na większa ilość wpisów, dodatkową ilość czasu związaną z powrotem latorośli do szkół a także lepszą organizacją czasu związaną z odcinaniem się od innych hobby na które zwyczajnie nie mam czasu. Tak miało być. A jak jest? Jest po prostu na wyrywki – wszystko na raz, wszędzie i po kawałku. I choć całość ma jakiś konkretny kierunek i cel, to jednak wszystkie poboczne rzeczy nie związane z życiowymi priorytetami wpadają do jednego kosza, mieszając się i walcząc między sobą o okruchy wolnego czasu ze stołu mojego życia.      Lecz nie o narzekanie tutaj chodzi, przecież koniec końców sam narzuciłem sobie ten kierat w konkretnym celu. Zresztą wystar...

Internetowe odkrycia i znaleziska - Andrzej Tucholski (Przekonajmy się).

Obraz
     Choć moja podcastowa apka wydaję się pękać w szwach, to jednak zawsze uda mi się wyskubać jeszcze odrobine miejsca na ciekawego twórcę oraz jego wartościowy przekaz. Tak właśnie jest w przypadku Andrzeja Tucholskiego i jego autorskiego podcastu „Przekonajmy się”. Andrzej jest człowiekiem wielu „fachów”, lecz większość gałęzi jego działalności opierają się na jednym pniu, który jest głęboko zakorzenionym w psychologiczno-filozoficznym podłożu. Temat ludzkiej psychologii to prawdziwy „kosmos”, który wraz z umysłową ewolucją (lub regresem) ulega ciągłym reformom. Dzięki „Przekonajmy się” jesteśmy w stanie spojrzeć z nieco innej perspektywy na nas samych i otaczająca nas „człekokształtną rzeczywistość”. Andrzej w sposób lekki i przystępny otwiera kolejne klapki naszego postrzegania, sprawiając, iż po prostu rozumiemy więcej. Zagadnienia i problemy wrzucane na podcastowy tapet, umiejętnie rozprawiają się z wieloma myślowymi schematami, o których mogliśmy nawet nie mi...

Filmowa półka #19 - The Rules of Attraction (2002)

Obraz
     Wiele filmów przewinęło się przez mój telewizor w ciągu ostatnich paru miesięcy. Sporą część zajmowały odświeżane produkcje. Wśród mniej lub bardziej wartych spędzonego czasu trafiłem na „The Rules of Attraction” z 2002 roku. Zaintrygowany mglistym wspomnieniem filmu Rogera Avary, który w Polsce funkcjonuje pod sporo mówiącym tytułem „Żyć szybko, umierać młodo”, postanowiłem sprawdzić czy film dalej jest warty mojej oceny sprzed wielu lat i czy znajdzie się dla niego miejsce na mojej filmowej półce. Teraz, po seansie wątpliwości zostały rozwiane, tak więc... „witamy na pokładzie”.  „The Rules of Attraction” mogę spokojnie upchać między innymi produkcjami spod szyldu „młodzieżowych filmów głębszej jazdy”. Podobnie jak w opisywanym przeze mnie ponad rok temu „ Human Traffic ”, wątek główny możemy zobrazować maglowaniem elementów składowych każdego dorastającego człowieka. Jak zwykle uczucia ścinają się z używkami, seksem i emocjonalno-egzystencjalnym nihilizmem w ...

"Legendarna" niespodzianka.

Obraz
     W biegnącym życiu niezmiernie ważne są drobne przyjemności, pozytywna energia oraz ułamki optymizmu. Często nasze małe radości mają szanse emanować na innych, dlatego pomyślałem, że podzielę się z Tobą drogi czytelniku, kawałkiem mojego uśmiechu zasponsorowanego przez miła niespodziankę, którą listonosz zostawił na mym ganku kilka dni temu.  Nim przejdę do sedna „zamieszania” to może powinienem nieco nakreślić jego historie.  A więc na pewno doskonale wiesz, że uwielbiam filmy. Jak to zwykle bywa z gustami - każdy ma swój – dlatego i ja mam twórców, których cenie sobie o wiele bardziej niż innych. Moje „filmowe legendy”, dzięki którym miałem szansę odkrywać i pielęgnować me „kinematograficzne namiętności”. Jedną z tych legend jest bez dwóch zdań Clint Eastwood.  Urodzony w 1930 roku aktor, reżyser a także producent oraz właściciel założonej w 1967 roku wytwórni filmowej Malpaso. Nie mam zamiaru rozpisywać się nad przepastną filmografią Pana Eastwooda, ...

Teddy Beer 2022

Obraz
     Czas „wakacyjnej odskoczni” oraz samochodowej podróży do Polski dobiegł końca. Wraz z przyjazdem do UK nadszedł moment powrotu do wyspiarskiej rzeczywistości. Wracając do codziennych obowiązków pomyślałem, że póki pamięć w miarę świeża to może warto wrócić do ostatniego weekendu lipca i pewnej scenowej imprezy, która miała miejsce w Ośrodku Wypoczynkowym nad Brdą, ukrytym na skraju Tucholskiego Parku Krajobrazowego. Mowa tu o dziewiczej edycji „Teddy Beer” – demoparty spod znaku Commodore, organizowanym przez grupę BOOM! oraz SMOK (Stowarzyszenie Miłośników Oldschoolowych Komputerów). Imprezie, która dzięki klimatycznej lokacji, świetnej organizacji, „sielskim” klimacie oraz atmosferze stworzonej przez samych uczestników zapisze się złotymi zgłoskami na kartach historii Polskich imprez demoscenowych.      O tej jakby nie patrzeć, kameralnej imprezie dowiedziałem się od mojego brata Sebastiana – wiernego hołdownika C64, opętanego pasją już od pierwszej ...

Óðr Hird - Hrafnseati Festiwal Wikingów, Anglosasów i Słowian.

Obraz
     W końcu fajrant, chwila spokoju, wolna klawiatura, muzyka w delikatnym tle i dobre piwo w zasięgu szybkiego chwytu. Nie widzę innego innej opcji jak sięgnąć pamięcią kilka tygodni wstecz i napisać parę zdań o evencie, który odbył się na początku poprzedniego miesiąca i miał miejsce w niewielkim mieście Dudley, ulokowanym w samym sercu Wielkiej Brytanii. Mowa tu imprezie organizowanej przez klan Hrafn Vaeringi, który obywała się w tonacji Wikingów, Anglosasów oraz Słowian. Impreza, która dla innych była jedną z „kolejnych” dla mnie była czymś zupełnie nowym. Nie tylko kolejnym „patentem”, mającym na celu ułatwienie żeglugi po głębokich wodach nowej pasji, lecz również lekcją życia oraz nauką samego siebie. Tak to właśnie jest, że mimo siwych włosów i prawie czterech dekad za kołnierzem to jednak cały czas potrafię w różnoraki sposób sam siebie zaskoczyć – i to chyba w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Jak pisałem w poprzednim poście odnoszącym się do Óðr Hird swoją ...

Pixel Heaven 2022

Obraz
     Wracając do siebie po przebytej chorobie i całkowitym wyłączeniu z obiegu na ponad dwa tygodnie, postanowiłem, iż tradycji musi stać się za dość i powinienem napisać kilka zdań o tegorocznej odsłonie Pixel Heaven. Edycja 2022 była szczególna. Zarówno pod względem nowej miejscówki jak i jubileuszu, związanego z okrągłą, dziesiąta rocznicą samego eventu. Ale może czas przejść do konkretów i wylać kilka świeżych przemyśleń i spostrzeżeń, póki jeszcze ich śladowe ilości zachowały się mym ciasnawym rondlu. Spoglądając na całość imprezy z mojego subiektywnego punktu widzenia dochodzę do wniosku, iż coroczny Pixel Heaven jest zarówno świetną imprezą masową, jak i doskonałą wymówką na spędzenie czasu z najbliższą rodzina. Także sama podróż autem z Legnicy do Warszawy w towarzystwie „Commodorowego Brata” i nastoletniego chrześniaka jest „specyficznym” doświadczeniem, które dla mnie jest na wagę złota. Podróż minęła szybko a dotarcie pod wskazany adres i znalezienie miejsca pa...