"No i co?"
Dobrym wprowadzeniem (i przypomnieniem dla ludzi podobnych mi - czyli z pamięcią chomika) będzie oglądniecie tych piętnastu sekund Polskiej klasyki: -> TU <- a potem już lecimy dalej z wpisem. „No i co? No i co?” „Zaszczekał” Maklakiewicz w Nie ma mocnych, nie mając żadnej innej odpowiedzi na swoje gapiostwo. Podobnie jest również w moim przypadku. Sunąc błogo po prokrastynacyjnych polach zmarnowanego czasu i wynajdywania coraz mniej wysublimowanych wymówek w końcu wjechałem myślowym kombajnem w kozi róg własnego rozczarowania. I podobnie jak Maklakiewicz – z braku konkretnego wyjaśnienia – rzuciłem się z łapami do z góry przegranej walki …tylko że w moim przypadku, była to walka z samym sobą. I tak wyciągnąwszy brudną gębę z pola zgnuśnienia, przetarłem prokrastynacyjne brudy i usiadłem zwykłego sobotniego popołudnia do z dawna wyczekującej mnie klawiatury. Sam nie wiem jak to się stało i łapie się za głowę widząc, że ostatni wpis na stron...