Filmowa półka #27 - Planes, Trains and Automobiles (1987)
Sporo wody upłynęło, odkąd jakiś konkretny rodzynek wylądował na mojej filmowej półce. 2026 wszedł żwawym krokiem w nasze życia, a Święta Bożego Narodzenia stały się już mglistym wspomnieniem poprzedniego roku. Przy tej bez okazyjnej okazji, postanowiłem, iż będzie to dobry czas by wstawić na półkę kolejny film, którego ‘’coroczne odgrzewanie’’ stało się poniekąd moją osobistą tradycją. Mowa tu o filmie ‘’Samoloty, pociągi i samochody’’ z 1987 roku.
Ta (wydaje mi się) mało znana w Polsce komedia w reżyserii Johna Hugesa to coś więcej niż łatwostrawny film do kotleta wypełniony slapstickowym i często szorstkim humorem. Pod grubym płaszczem wiecznych kłótni i niekończących się nieszczęść, kryją się najprostsze ludzkie emocje i ciepła empatia w najczystszej postaci. Ten film naprawdę zyskuje na wartości przy każdym kolejnym oglądnięciu. Lecz sam scenariusz były tylko prostym kinem podróży, gdyby nie genialny duet aktorski. Steve Martin oraz John Candy dodają elementy własnych osobowości do głównych postaci, prze co każda emocja i dialog zdaję się być odgrywany w pobliży realnych odczuć. Ja sam pałam ‘’filmową miłością’’ do Pana Candy i rozpylanego przez niego ‘’ciepła’’, które wprowadza pojawiając się w pierwszo bądź dalszoplanowych rolach. Jeśli masz ochotę dowiedzieć się trochę więcej Johnie, to w 2025 na Netflix pojawił się dokumentalny ''I like me'', który warto zobaczyć. Polecam każdemu podążyć dalej w kierunku odkrywania tego filmu i zapoznać się z mnogą ilością wyciętych scen oraz dialogów, których opracowania krążą po internetowych jutubach (jak na przykład TU).
Kończąc ten lekko chaotyczny wpis stwierdzę, iż każdy powinien oglądnąć ‘’Planes Trains and Automobliles” przynajmniej ze dwa razy dla pełnego doświadczenia i wyrobienia sobie własnego zdania. Fabuła rozgrywa się wokół bohatera pragnącego dotrzeć do domu na amerykańskie Święto Dziękczynienia i pewnie dlatego film przegrywa coroczną walkę o okołoświąteczną emisje w polskiej TV z Kevinem i detektywem McClane. Cóż, nie po to mamy mnogość streamingów by oglądać to co nam sugerują Polskie media. Dlatego proszę, poszperaj, gdzie trzeba i wybierz się w mocno emocjonalną podróż z Nowego Jorku do Chicago. Niech Neal i Del oraz ich relacja będą dla ciebie odzwierciedleniem tego, co ja znalazłem w tej dwójce zupełnie innych, a jednak takich samych jak my wszyscy istot ludzkich. Bywaj zdrów!

Komentarze
Prześlij komentarz