Posty

Wyświetlam posty z etykietą OdrHird

Óðr Hird - kres podróży.

Obraz
     Wszystko ma swój czas I przychodzi kres na kres. Jak to dekadę temu śpiewał Grzegorz Markowski i legendarny zespół Perfect. Jedno ze zgrabniejszych zdań, przypominające o upływie czasu oraz przygodzie jaką jest życie. To właśnie koleje losu, nakierowują nas na kolejne wydarzenia, pasje oraz ludzi pędzących we własnych, „życiowych wagonikach”. To właśnie oni, ci losowo napotkani życiowi „współpasażerowie” ustępują nam miejsca, byśmy choć na krótką chwilę mogli zostać ich kompanami i brać udział w wspólnych wojażach. Sięgając pamięcią w okolice kwietnia 2022, staram się wyłuskać skrawki wspomnień oraz emocji, towarzyszące mi na pierwszych treningach i drużynowych „dotarciach”. Solidny „wagon”, z żółtym szyldem" Óðr Hird", dumnie pędził podpięty pod lokomotywę zwaną życiem. Galopująca na złamanie karku maszyna nie zatrzymywała się na żadnych stacjach, jednie zwalniała co nieco, dając szanse na wskoczenie do środka tym bardziej zawziętym i wytrwałym pasażerom. I tak właś...

Óðr Hird - Wolin 2023/08

Obraz
     Od samego początku mojej przygody z wczesnośredniowiecznymi walkami pod banderą Óðr Hird słyszałem o Wolinie i odbywającym się w nim Festiwalu Słowian i Wikingów. Owiany sławą event jest bodajże największą tego typu imprezą w Europie. Co roku setki uczestników z całej Europy (i nie tylko) zmierzają na północ Polski by na jeden sierpniowy weekend zapomnieć o teraźniejszości i oddać się rekonstrukcyjnym pasjom ku uciesze tysięcy turystów przewalających się stadami przez Wolińską osadę.      Nie inaczej było w naszej grupie. Pozytywne nastawienie oraz odczuwalna nuta podniecenia, przewijały w po treningowych rozmowach na wiele miesięcy przed samym eventem. Óðr Hird z roku na rok przybiera na liczbie oraz doświadczeniu zbieranym przez jego członków na wielu imprezach rekonstrukcyjnych rozsianych po różnych zakamarkach Europy. Dlatego decyzja o „zaliczeniu Wolina” była tylko kwestią czasu. Wraz z bratnią grupą Hrafn Vaeringi (zrzeszoną pod sztandarem Armii ...

Óðr Hird - Slane Castle 2023/05

Obraz
    Jeszcze kurz nie zdążył porządnie opaść po Francuskiej wyprawie, a już przyszło drużynie Óðr Hird wypłynąć na kolejne wojaże. Gotowi na wszystko i bogatsi o doświadczenia zebrane na treningach oraz własnej skórze ruszyliśmy w kierunku sąsiedniej wyspy. Sama podróż, w porównaniu do "Francuskiej Odysei", bardziej przypominała spacer po parku. Z mojego punktu widzenia, więcej czasu spędziliśmy na bujaniu po wątłych falach morza Irlandzkiego, aniżeli w aucie.  Wraz z upływem czasu dogorywający dzień przemienił się w głęboką noc. Ostatnia godzina jazdy i udało się nam dotrzeć do celu – Zamek Slane, a dokładniej łąka położona u jego podnóża. Oczywiście środek nocy nie oferował zbyt spektakularnych widoków, dlatego zamiast wpatrywać się w migoczące ciepłym światłem okiennice zamku, drużyna postanowiła wziąć się za rozbijanie obozu. Wprawa i pomoc braci z innych drużyn, sprawiły, iż mimo głębokiej nocy i przy udziale jedynie paru latarek wszystko było uszykowane w przeciągu k...

Óðr Hird - Ulfrfold 2023/05

Obraz
     Mimo iż wiele wody upłynęło od ostatniego wpisu, to jednak nie oznacza to, iż całkowicie zapomniałem o mym blogu. Czas przetrzeć zakurzony monitor, ponownie oswoić klawiaturę ze skostniałymi palcami i ulać nieco "rondlowej zupy" na internetowe palenisko, póki jeszcze myśli w miarę świeże kołacza w głowie, a wspomnienia nie dają się zamazać wszechobecnej codzienności.  A więc ruszamy w czasie i skaczemy w kierunku pierwszego majowego weekendu, kiedy to pięciu śmiałków wyrusza w wielomilową podróż, by stawić stopę na francuskiej ziemi i godnie reprezentować drużynę Óðr Hird w ósmej edycji Ulfrfold. Pełni optymizmu i wiary w nasze możliwości wyruszyliśmy tym kameralnym (lecz jakże zacnym) składem w czwartkowe popołudnie. Zapas czasowy w planowanej podróży pozwalał na spokojne konfrontacje z korkami, przygranicznymi kontrolami, legendarnymi złośliwościami rzeczy martwych oraz wieloma innymi "opóźniaczami". Przyznam się, że już na samym starcie zaczęła się we mnie t...

Styczniowy "rozruch" z Óðr Hird.

Obraz
     Styczeń był naprawdę interesującym miesiącem i jeśli prawdą jest powiedzenie: „jaki styczeń, taki cały rok.”, to wygląda na to, że 2023, z perspektywy Óðr Hird będzie naprawdę suty w nowe doświadczenia. Koniec roku zlewa się z końcem sezonu, a grudniowa przerwa jest dobrym momentem by rozmasować obolałe mięśnie, podreperować zużyty sprzęt i na spokojnie pomyśleć nad kierunkiem rozwoju oraz celami, na których warto się skupić. To również chwila wytchnienia, która pozwala spojrzeć „krytycznym okiem” w głąb samego siebie i pomyśleć o obraniu konkretnej ścieżki na nadchodzące miesiące.      Wraz z nadejściem gościnnie ciepłego stycznia, drużyna wzmocniona kilkoma nowymi twarzami zabrała się za treningi. Nieco poważniejsze podejście do bezpieczeństwa oraz samej techniki, wzmocnione systematycznością i niezłą frekwencją odbiją się coraz wyraźniejszym błyskiem w oku naszego Jarla. Czeka nas jeszcze sporo pracy i nauki, jednak zgranie i wspólne przygotowa...

Óðr Hird - Hrafnseati Festiwal Wikingów, Anglosasów i Słowian.

Obraz
     W końcu fajrant, chwila spokoju, wolna klawiatura, muzyka w delikatnym tle i dobre piwo w zasięgu szybkiego chwytu. Nie widzę innego innej opcji jak sięgnąć pamięcią kilka tygodni wstecz i napisać parę zdań o evencie, który odbył się na początku poprzedniego miesiąca i miał miejsce w niewielkim mieście Dudley, ulokowanym w samym sercu Wielkiej Brytanii. Mowa tu imprezie organizowanej przez klan Hrafn Vaeringi, który obywała się w tonacji Wikingów, Anglosasów oraz Słowian. Impreza, która dla innych była jedną z „kolejnych” dla mnie była czymś zupełnie nowym. Nie tylko kolejnym „patentem”, mającym na celu ułatwienie żeglugi po głębokich wodach nowej pasji, lecz również lekcją życia oraz nauką samego siebie. Tak to właśnie jest, że mimo siwych włosów i prawie czterech dekad za kołnierzem to jednak cały czas potrafię w różnoraki sposób sam siebie zaskoczyć – i to chyba w tym wszystkim jest najpiękniejsze. Jak pisałem w poprzednim poście odnoszącym się do Óðr Hird swoją ...

Hobby, marzenia i pasje kontra ulepiona rzeczywistość - Óðr Hird.

Obraz
          Nieco czasu zdążyło już ulecieć od ostatniego wpisu na blogu. Świadomość tego siedziała mi za kołnierzem już od paru tygodni, dlatego postanowiłem zmontować sobie kawę, przysiąść na chwile do klawiatury i w te wolne, niedzielne popołudnie spisać kilka myśli kiełkujących w „myślowej donicy”. Zapewne każdy z Was miał lub dalej posiada pewnego rodzaju pasje. Hobby pochłaniające drogocenne odłamki wolnego czasu lub marzenia, dla których jesteście w stanie wiele poświecić, przyjmują „na klatę” stosy kolejnych wyrzeczeń. I choć mamy do wyboru niezliczone ilości zainteresowań, to jednak zawsze nasze pasję będą się rozbijać o trzy główne przeszkody stwarzane przez nas samych oraz przez to w jakim momencie życia aktualnie się znajdujemy. A więc do grona trzech „temperówek marzeń” należą: zdrowie, czas oraz fundusze (a raczej brak któregokolwiek z wcześniej wymienionych elementów).      Najłatwiej jest mi cofnąć się do czasu podstawówki oraz ...