Wielka rodzinna Pardubicka.


    Już od dawna do tajemnic nie należy fakt, iż świąteczne wyskoki do ojczyzny przypominają pierwszoligowe wyścigi konne. Choć przygotowania "każdodniowego okrążenia" mogą pojawić się w planach na kilka miesięcy przed przylotem, to rzeczywistość skutecznie weryfikuję nasze wczesne zamysły. Nie na mocnych w momencie, gdy w grę wchodzi logistyka i rozrywanie rodzinnego jestestwa nie wiele różnych kierunków. Czas nie jest z gumy a ukontentowanie każdego członka rodziny odpowiednią ilością "atencji" jest zwykle marzeniem ściętej głowy. Święta mające być familijnym spoiwem, utwardzającym nawierzchnie murawy, często dorzucają kolejne "przeszkody", które skutecznie zmieniają wyścig w konkurs psychiczno-fizycznej wytrzymałości.

Na szczęście istnieje kilka trików, pozwalających na zwolnienie tempa i popuszczenie cugli. W każdym wariactwie jest metoda i spotkanie z dawnymi znajomym czy paro dniowy wypad na łono natury może być doskonałą metodą na złapanie równowagi. Chwilowa zmiana otoczenia, klimatu lub poznanie nowej perspektywy ludzkiej skutecznie podkuwa skołatany umysł, pozwalając na dalszy bieg przez świąteczny urlop.

Każdy wyjazd, a zwłaszcza na stare Legnickie śmieci jest nieco innym doświadczeniem. Proste, pozytywne zmiany wpływają na odbiór Polskiej rzeczywistości, lecz głęboko w sercu czuje się pewną "degradację". Podstawowe ludzkie wartości bledną i ulegają rozmyciu, a malowana rzeczywistość rozmazuje się coraz bardziej na rozciąganym w nieskończoność płótnie materializmu. Być może trochę przesadzam, a może po prostu to już nie do końca maja rzeczywistość - sam do końca nie jestem pewien. Wkrótce Polsko-Angielska wskazówka określającą moja egzystencję przeskoczy na wyspiarską stronę i być może, skonstatuje moje myśli stwierdzeniem "że nie nadaje się już na Polskę". A może po prostu potrzeba mi odpoczynku i regeneracji po urlopie oscylującemu w okolicach "codziennego nieumiarkowania"?

    Tak czy inaczej życzę wszystkim jak najwięcej zdrowia. Doceniajmy wartość szczerych rozmów, pamiętając o tym, że fundamenty wielkich planów często suną po bruku układanym przez najbliższe nam osoby. Dzięki za przeczytanie tych kilku słów spisanych w samolotowej kabinie. Ja tymczasem zaczynam lądowanie i powrót do wyspiarskiej rzeczywistości. Bywajcie Kochani. Do następnego przeczytania lub zobaczenia w naszych rzeczywistościach!

Komentarze