Posty

Filmowa półka #9 - Human Traffic (1999)

Obraz
     No to lecimy, czas na kolejną pozycję z półki „guilty pleasure” a tym razem będzie to energetyczna, brytyjska „piguła” z 1999 roku pod tytułem „Human Traffic”. Ten debiutancki film walijskiego reżysera Justina Kerrigana porwał mnie swoją oryginalnością, dynamiką oraz energetycznym obrazem brytyjskiej kultury klubowej u schyłku XX wieku. Gdy po odświeżeniu filmu wskoczyłem na Filmweb by skonfrontować swoją dawną ocenę z aktualną to okazało się, że film pierwszy raz widziałem ponad 22 lata temu. Dwie dekady, a więc czas, w którym byłem nastolatkiem a swój gust filmowy lepiłem z tego, co dostarczały mi pirackie statki, powracające z połowów na torrentowych oceanach. Po czasie stwierdzam, iż mimo dodatkowych dwóch dekad na karku film dalej mi się podoba. „Human Traffic” nie jest tylko obrazem zmagań grupy przyjaciół, którzy w życiowej karuzeli snują się od sciągającej ku ziemi rzeczywistości do wysoko lotnych podróży mentalnych.  Jest także zgrabnie zmontowanych fil...

Internetowe odkrycia i znaleziska - Szymon Jakubowski (Dźwiękościeżka).

Obraz
     Ile to razy w ciągu życia udało się Wam wpaść na pewien pomysł, który wydawał się niesamowicie ciekawy i całkowicie oryginalny? Już parę lat temu, kiedy dopiero zaczynałem swój „pocastowy związek” w głowie tliła się iskierka koncepcji i marzenie o własnym projekcie. Brak czasu, wątpliwości odnośnie do praw autorskich oraz krytyczna ocena własnych zdolności językowych (opierająca się głównie na seplenieniu i niechlujnym wypluwaniu słów w zbyt szybkim tempie) były wystarczającą temperówką mych dzikich zapędów w kierunku autorskiej produkcji. Teraz, kiedy wspominam swój pomysł to cieszę się, że mój słomiany zapał nie miał wystarczającej mocy by przerodzić się w jakąś podcastową pokrakę, tym bardziej że odnalazłem „Dźwiękościeżkę”, która jest urzeczywistnieniem moich twórczych zapędów… z tą „niewielką” różnicą, że jest projektem pełnym, profesjonalnym i pod każdym możliwym względem lepszym niż mój rondel mógł sobie go wyobrazić.  „Dźwiękościeżka” Szymona Jakubowskie...

Cienka alkoholowa lina.

Obraz
     Co tu dużo pisać – lubię alkohol. Jego mnoga postać oraz wieloraki bukiet smakowy zaspakaja potrzeby zarówno aktywnego pochłaniacza jak i sporadycznego degustatora. Alkoholowy konsumpcjonizm zaszczepiony do podświadomości już od najmłodszych lat zbiera swoje srogie żniwa w społecznościach wielu narodów. Nie mam zamiaru pisać tu o ekstremalnych patologiach czy alkoholowych ciągach osób, które nie do końca radzą sobie z rzeczywistością i jedyne rozwiązanie widzą w trunkach. To już jest choroba, poważniejszy dylemat, który wymaga ludzkiej empatii, leczenia i społecznej zrozumienia problemu jako jednego z wielu ludzkich schorzeń. Chciałem bardziej skupić się na odpowiedzialnej i świadomej konsumpcji (jeśli w ogóle takowa istnieje) i jak łatwo może ona ulec nadinterpretacji i nagięciu na własne potrzeby. Po pierwsze to ciężko jest ustalić tą „alkoholową granicę”. Sądzę, iż picie można porównać do stąpania w niezgrabnych buciorach po wąskiej linie. Co chwila przesuwamy się...

Filmowa półka #8 - Knockin' on Heaven's Door (1997)

Obraz
     Każdy, ale to na pewno każdy z nas ma w głowie film, któremu mimo wielu wad i błędów skutecznie udało się wyrzeźbić solidny ornament w naszym sentymentalnym sercu. Ja również mam takie filmy i pierwszym, który przychodzi mi na myśl jest wypuszczony na światło dzienne w 1997 roku „Knockin’ on Heaven’s Door” w reżyserii Thomasa Jahn. Nie zliczę, ile już razy oglądałem ten film, za doskonale pamiętam, iż po raz pierwszy widziałem go mocno późną nocą na TVP2. Telewizja publiczna miała to do siebie, że bardziej kontrowersyjne i nieszablonowe pozycje filmowe były emitowane głęboką nocą lub nad samym ranem. O „Pukając do nieba bram” nie widziałem dosłownie nic (bo przecież w tamtych czasach, drogocenne impulsy internetowe przeznaczało się na inne hobby. I może nawet tym lepiej, bo film po prostu wchłonąłem do tego stopnia, iż został ze mną na wiele lat.  Nawet teraz, mimo tak wielu oglądnięć na przełomie dwóch ostatnich dekad, film dalej potrafi mnie poruszyć. I choć a...

Filmowa półka #7 - Vanishing Point (1971)

Obraz
     Nie będzie tajemnicą fakt, iż mam swoje ulubione „klasyki”. I choć z każdym, kolejnym pokoleniem kinomanów termin ten zmienia swoje ramy czasowe, to ja zwykłem mianem tym określać filmy, których premiera odbyła się przed moim przyjściem na świat. A skoro już bierzemy na tapet sędziwe produkcje to to może zacznę od jednego z moich filmów ulubionych filmów, który w tym roku obchodzi swoje pięćdziesiąte urodziny. Mowa tu o „Vanishing Point” w reżyserii Richarda C. Sarafiana, którego pięknie odrestaurowaną kopie udało mi się zakupić i oglądnąć parę dni temu. Istnieje długa lista rzeczy, dzięki którym „Znikający Punkt” z 1971 roku wymościł sobie wygodne legowisko w moim filmowym sercu, lecz każdy z nich opiera się o element społeczno-kulturowy wyłuskany z lat sześćdziesiątych w USA. W drugiej połowie tej dekady kraj taplał się w marazmie wojny wietnamskiej, żył w cieniu zabójstw Johna i Roberta Kennedych oraz Martina Luter Kinga, a także mierzył się rozwojem kontrkultury....

Crib Goch - czyli na Snowdon po Czerwonym Grzbiecie.

Obraz
     Na początku maja popełniłem wpis odnoszący się do moich mniej lub bardziej dzikich wędrówek . Wielokrotnie ich celem były lokacje umiejscowione w Walijskim Parku Narodowym o nazwie Snowdonia. Ten górzysty rejon umiejscowiony na północy Wali i zajmuje powierzchnię ponad dwóch tysięcy km kwadratowych został oficjalnie uznany za Park Narodowy w 1951 roku. Klejnotem w tej „górzystej koronie” jest bez wątpienia góra Snowdon, wznosząca się na wysokość 1085 metrów n.p.m.  i zarazem będąca najwyższym szczytem Wali. Od góry Snowdon (ze staro angielskiego „snaw dun”/snow hill – śnieżne wzgórze) wywodzi się nazwa całego regionu i to właśnie ona jest celem wędrówek wielu turystów przybywających z każdego zakamarka Wielkiej Brytanii a także całego globu. Na Snowdon można się dostać przy pomocy kolejki wąskotorowej wyruszające z miasteczka Llanberis a także przy użyciu własnego dwunożnego (lub czteronożnego w przypadku Huga) napędu podążając jednym sześciu głównych szklaków. ...

Internetowe odkrycia i znaleziska - arte.tv (dokumentalna "dziurka od klucza").

Obraz
     To naprawdę zadziwiające, ile rzeczy miało wpływ na rozwój młodego człowieka dorastającego na przełomie wieków. Pusty, ale jakże pojemy umysłowy kanister mimowolnie wchłaniał i przyswajał wszelkie odłamki popkultury, patologii, sztuki oraz solidnych życiowych lekcji przekazywanych przez otoczenie a nie celebrycko-influencerskie wypociny, zalewające platformy społecznościowe w XXI wieku. Jedną z tych zaszczepionych za dawnych czasów pasji jest z pewnością film, lecz dziś chciałem się odnieść do jednej z jego odmian jaką jest film dokumentalny. To właśnie ten gatunek jest naszą przysłowiową dziurką od klucza. Takim małym otworem, który pozwala nam dostrzec te elementy rzeczywistości o których przeważnie nie mamy pojęcia żyjąc w naszej misternie skonstruowanej bańce. To film dokumentalny otwiera nam oczy rozpalając iskierkę empatii skierowaną zarówno w kierunku innych ludzi jak i zupełnie innej rzeczywistości z która inni toczą codzienne boje. Każdego z nas pochłania ko...

Grywalnie - Moss (2018)

Obraz
     Wiadomo jak obecna rzeczywistość obchodzi się z naszym wolnym czasem. Mnogość różnorakich hobby oraz szeroka gama możliwości spędzenia każdej wolnej chwili potrafi doprowadzić do tego, że jak już tym wolnym czasem dysponujemy, to po prostu nie wiemy na co najlepiej go przeznaczyć. Szeroko rozumiana elektroniczna rozrywka zawszę była mi bliska, jedynie co ulegało zmianie to natężenie z jakim się jej oddawałem. Zaszczepione na początku lat dziewięćdziesiątych (zapewne przez starszego brata) zamiłowanie do gier, zostało w rondlu aż do teraz. I mimo że czterdziestka powoli wślizguje się za kołnierz, to jednak pasją do gier wpompowana do systemu za małolata dalej krąży w organizmie. Pasja, która przypomina o sobie w postaci sentymentu w kierunku sędziwych produkcji, ciekawości dotyczącej nowinek technologicznych a także zainteresowania nowszymi grami. Tymi nielicznymi dziełami elektronicznej popkultury, które mają okazję zmierzyć się wiecznym dzieckiem, ukrytym gdzieś głę...

Filmowa półka #6 - Reservoir Dogs (1992)

Obraz
     To była jedynie kwestia czasu. Moment, w którym na mojej filmowej półce wylądują filmy w reżyserii Quentina Tarantino był czymś równie nieuniknionym jak fluktuacje pogodowe w Wielkiej Brytanii. Deszczowo-wietrzna pogoda, która nadała ton większej części maja sprzyjała nadrabianiu, odkrywaniu i odświeżaniu produkcji filmowych. Wśród tych odświeżanych po latach, nie mogło zabraknąć filmu, który rozpoczął mój nieoficjalny i wieloletni „związek” z panem Trantino. A mowa tu oczywiście o filmie „Reservoir Dogs”, będącym reżyserskim debiutem z 1992 roku, w Polsce bliżej znanym pod swojsko brzmiącym tytułem „Wściekłe Psy”. Film otrzymał kategorie „18”, lecz nie miało to większego znaczenia dla kilka lat młodszego pochłaniacza filmów, jakim byłem w latach dziewięćdziesiątych (i prawdę mówiąc dalej jestem). „Wściekłe Psy” choć bazują na prostej historii, stoją jednak o kilka stopni wyżej w mojej filmowej hierarchii a wszystko to za sprawą wspominanego wcześniej Pana Tarantino ...

Subskrypcja - działa, żyję i ma się dobrze.

     A więc okazało się iż nie taki diabeł straszny jak go malują. Po przegrzebaniu kilku usługodawców i zabawy w kodzie bloggerowej strony udało mi się podpiąć nowy serwis pod oryginalny guzik subskrypcji. A więc jeśli nie zaglądasz na tego bloga zbyt często a chciałabyś/chciałbyś dostawać powiadomienie na email odnośnie nowych wpisów to spieszę donieść iż guzik "Subskrypcja" znajdujący się na środku strony działa i (mam nadzieje) nie powinien sprawiać żadnych problemów. Dodatkowo chyba pogodzę się z instagramem i zacznę dorzucać zdjęcia do blogowego story testując przy okazji tą platformę. Także pozdrawiam Cię serdecznie, zapraszam do subskrybowania i do następnego przeczytania.